piątek, 12 czerwca 2015

Leaf fall (RTO) - odsłona II

Jeśli ktoś czekał na etui z sówką,
to właśnie się doczekał :)
W sumie to już środę  było gotowe,
ale ostatnie szwy skończyłam późno, 
więc na zdjęcia nie było szans.
Wczoraj po pracy udało mi się zrobić kilka ujęć 
rzeczonego etui,
ale oceńcie sami...

Taka byłam zaaferowana zszywaniem, 
że nie zrobiłam ani jednej fotki w trakcie :/
Szyłam oczywiście ręcznie,
bo nie posiadam maszyny.
Etui składa się z:
 usztywnionej okładki ok. 9 x 11 cm


 i
sześciu stron aidy 16 ct 
(na trzech jest wyszyte 28, 26 i 24),


całość zebrana w trzech miejscach na grzbiecie
(zawsze można coś dodać lub wymienić),
przód wiązany zieloną wstążeczką :)

Takie oto maleństwo wyszło :)
To moja druga "praca" z gotowym haftem, 
który nie trafił w ramkę.
Powiem szczerze, że jestem zadowolona.

Wyszywając sowę, 
chciałam ją zgłosić na wyzwanie # 12


które ogłosiły twórczynie bloga Kwiat Dolnośląski
pod tytułem "Latawce, dmuchawce, wiatr".
Moją robótkę, 
moim zdaniem, 
mogę podpiąć pod ostatni WIATR ;)
Jesień i spadające liście zawsze kojarzą mi się z wiejącymi wiatrami.
Mam nadzieję, 
że moja prac nie zostanie odrzucona, 
ale czas pokarze...

Na koniec jeszcze kilka zdjęć




I co powiecie?

Pozdrawiam Was serdecznie i udanego weekendu życzę,
bo to już dziś piąteczek ;)



środa, 10 czerwca 2015

Leaf fall (RTO) - odsłona I

Dziś mogę się pochwalić wyszytą sową.
 

Zajęło mi to 5 wieczorów,
choć haft jest niewielki,
ale paleta kolorów,
jak na tak mały wzór, 
pokaźna.

Dane techniczne:

Wzór firmy RTO
Nici: mulina DMC, 24 kolory
Tkanina: aida firmy Zweigart 20 ct, kolor Rustico
Wielkość wzoru: ok. 60 na 75 krzyżyków
Wielkość gotowego haftu: ok. 8 na 6,5 cm

Trochę zdjęć z kolejnych dni wyszywania.

Zaczęłam nietypowo, bo od bucików,
następnie szłam ku górze.

Tyle udało mi się wyszyć w niedzielę :)

W poniedziałek zaczęłam kontury...
sowa ubrała buty,
a wiewiórka przestałam być pomarańczową plamą ;)

 Podczas 52. hafciarskiego wtorku udało mi się skończyć ptaszora :)

Najpierw ubrałam samą sowę w kreseczki.

Troszkę zbliżeń.
 Oczy ma niesamowite, prawda?

I raz jeszcze w pełnej krasie,
wśród spadających liści.

Powiem tak, kupując ten zestaw
myślałam, że kolory będą żywsze, 
bardziej soczyste,
a sowa wyszła taka bardziej pastelowa...
Jednakże po skończeniu  nadal mi się podoba,
ba, nawet mam zamiar wyszyć ja raz jeszcze, 
tylko na aidzie 16 ct lub 18 ct,
ale o tym innym razem ;)

Co do tej sowy mam pewien plan,
będzie wykorzystana do stworzenia etui na igły...
mam nadzieję, że uda mi się je stworzyć do końca tygodnia.
Trzymajcie kciuki ;)

Na koniec  pochwalę się jeszcze ostatnim zakupem.
 Dzięki Agnieszka Jarzębinowa za namiar :D


 To moje 3 nożyczki w kolekcji ;)

*

Pozdrawiam Was serdecznie!

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Moje hafciarskie przyzwyczajenia

Z uwagi na ostatnio panujący zastój w moich haftach,
postanowiłam odsłonić swą hafciarska duszę 
i napisać o swoich przyzwyczajeniach związanych z moim hobby.
Zabawę w "odsłanianie" siebie zapoczątkowała Ania,
zatem dołączam do grona hafciarek,
które uchyliły rąbka tajemnicy na temat swoich przyzwyczajeń ;) 

1. Jaka jest Twoja ulubiona tkanina do wyszywania?

Dla osób, które są stałymi bywalcami na moim blogu, 
informacja, że moją ulubioną tkaniną do haftu 
jest aida firmy Zweigart w kolorze rustico,
 nie będzie chyba zaskoczeniem ;)
 
 
Najczęściej jest to gęstość 16 ct, choć i 18 ct lub 20 ct nie są mi obce.
Mój pierwszy kontakt z nią miał miejsce
już ponad rok temu, 
 a ona nadal (wręcz niepodzielnie) panuje wśród innych tkanin, 
które posiadam w swoich chomiczych zasobach.

2. Rysujesz na tkaninie kratki, czy nie?
 
Nigdy nie rysowałam  żadnych kratek, 
czy linii pomocniczych.
Powodem jest brak zaufania do wszelkiego rodzaju
pomocy kreślarski. 
Linie zaznaczane nitką, czy żyłką też mnie nie kręcą. 
 

3. Zaczynasz haftować na środku tkaniny, czy w rogu?
 
Od dłuższego czasu  wszystkie moje hafty 
staram się zaczynać 
od środka wzoru 
lub od centralnego elementu 
(tak było przy zielnikowych kwiatach).
Wtedy mam zawsze pewność, 
że haft wyjdzie centralnie na środku tkaniny,
którą przycinam konkretnie pod dany haft.

 
4. Wolisz trzymać robótkę w ręku, czy używać krosna lub stojaka?
 
Gdy zaczynałam moja przygodę z haftem materiał trzymałam w dłoni 
lub wręcz wyszywałam "na kolanie".
Potem nastała era tamborków,
zwłaszcza te drewniane przypadły mi do serca 
(mam ich kilka o różnej średnicy).
Do przytrzymywania tamborów kupiłam 
kilka miesięcy temu uchwyt przysiadany, 
bez którego już nie wyobrażam sobie haftowania.

 
5. Wolisz wzory w formie elektronicznej, czy papierowej?
 
 Stanowczo wole wzory w formie papierowej, 
gdy już mam zamiar zaczynać haftowanie.
Na zapas nie drukuję wzorów, 
a przynajmniej robię to rzadko
i wtedy gdy jestem pewna (lub prawie pewna),
że dany wzór będzie wyhaftowany.
Oczywiście masę wzorów mam przypiętych na Pinterest.pl
oraz wiele stron z wzorami (zwłaszcza rosyjskich) dodanych do ulubionych ;)
 
 
6. Jaka jest Twoja ulubiona pora na wyszywanie?
 
 Każda, o ile mam spokój i co chwilę ktoś nie woła "Mamo..." :P
Przeważnie jest to późny wieczór, choć
czasami udaję się postawić kilka x w ciągu dnia.
 
7. Wyszywasz wzór tak długo dopóki nie skończysz, czy zmieniasz co jakiś czas robótki?
 
Przeważnie wyszywam jeden wzór tak długo,
aż skończę. Ostatnimi czasy jednak trochę zmieniłam tą zasadę
i wyszywam dwa wory w cyklu tygodniowym.
Nie wiem ile tak wytrwam,
bo zaczyna mnie to trochę drażnić, a w końcu nie o to chodzi.

 8. Czy masz jakieś UFOki? Jeśli tak, to ile?
 
 UFO-ki dla mnie nie istnieją.
Jeśli coś przestaję haftować,
bo mi to nie leży, to już do tego nie wracam.
Tak było do tej pory.
Dziś mogę powiedzieć, że mam jednego UFO-ka,
nieszczęsną paprykę,
ale co do niej wiem, że skończę ten haft.
Powód - podoba mi się i chcę ją mieć na ścianie w kuchni.
Tyle że muszę chwilę od niej odpocząć po ostatnich wydarzeniach.
 
 
9. Czy podczas haftowania oglądasz filmy lub słuchasz muzyki?
 
 Gdy haftuje muszę mieć ciszę i spokój,
nie jest mi wtedy potrzebna TV czy radio.
Jestem tylko ja i haft.
  
10. Często bierzesz udział w SALach i innych tego rodzaju zabawach?

SAL-e czy inne zabaw, 
w których trzeba się podpożądować konkretnym zasadom 
to nie dla mnie.
Haftuje to co dyktuje mi serce, wtedy gdy mam na to ochotę.
Aktualnie uczestniczę w jednym SAL-u,
ale tam nie ma sztywnych zasad, 
prócz tego, że haftujemy kwiaty V. Enginger ;)
A to wiadomo, że mi odpowiada.
 

11. Czy masz listę wzorów, które będziesz haftować, czy też kolejność jest spontaniczna?
 
Zawsze jest spontan.
Jest trochę wzorów,
 które mi się szczególnie podobają,
ale co w danym momencie wskoczy na tamborek
to potrzeba chwili.

Wśród wzorów, 
które niebawem powinny u mnie zagościć są:



Mam nadzieję, że dotrwaliście do końca :P
Na pocieszenie napiszę, że sowiata się wyszywa
i niedługo ujrzy światło dzienne :)

Pozdrawiam Was serdecznie i udanego tygodnia życzę!
 

piątek, 5 czerwca 2015

Papryka DFEA - kilka kroków (x) w tył

Miało być tak pięknie...
co chwilę słyszałam lub czytałam, 
że mam turbo igłę...
i mam za swoje.

W środę, gdy miałam już tyle 



żółtej papryki,
ku mojemu zdziwieniu zauważyłam,
 że pomyliłam kolory...
znaczy się wszytkie są żółte, ale akurat ten symbol,
który wyszywałam,
okazał się być nie tym numerem, 
który mi się wydawało, że powinien być :(
Wszystko mi opadło...
igła, ręce, zapał do wyszywania...
Nawet ryczeć mi się nie chciało, 
bo przecież niczego by to nie zmieniło.
Przez chwilę nawet pomyślałam,
że tak zostawię 
(chyba to końcówka migreny takie głupoty mi podpowiadała),
ale zacisnęłam tylko usta i
przez następne 1,5 godziny wypruwałam  krzyżyk po krzyżyku.

I znów mam tyle.


Efektem tego jest to, 
że od środy wieczora do dziś nie miałam igły w dłoni.
Wczoraj leniuchowałam,
dziś byłam na zakupach 
(pół godzniny wybierałam sobie sandały),
zażyłam trochę słońca pieląc warzywnik.
Może wieczorem zacznę wyszywać sowę.

Od zielnika muszę najwyraźniej odpocząć...
ale tylko troszeczkę :P

To tyle z frontu ...

Udanego długiego weekendu Wam życzę...
nie spieczcie się na słonku zanadto  ;)

wtorek, 2 czerwca 2015

Papryka (PEPPER) DFEA - odsłona II



Mamy czerwiec...
niestety tylko w kalendarzu, 
bo pogoda i temperatura bardziej przypomina kwiecień :/

Mija kolejny tydzień wyszywania papryki...
przyznam, ze idzie mi trochę topornie :(
Zapał gdzieś sobie poszedł...
może też się podziębiła jak ja i cała moja rodzinka :/

Od ostatniej prezentacji troszkę przybyło,
więc zainteresowanym prezentuje.

Dzień 4.

 
Dzień 5.


Dzień 6. 


Dzień 7.


Po tygodniu wyszywania czerwona papryka skończona,
ale to nawet nie 1/3 wzoru...

Dzień 8.


To stan na wczoraj...
zaczęłam żółtą.
Było już prucie i szło jakoś wolno...
może dziś będzie wyszywało się lepiej...
wszak to Hafciarski wtorek :D

Na koniec mam coś dla miłośników truskawek ;)


Częstujcie się!