Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konkurs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konkurs. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 lipca 2016

WYNIKI CANDY :-D

W miniony czwartek o północy 
dobiegł końca czas
organizowanej przeze mnie zabawy.
Terminu nie wydłużałam,
nie było takiej potrzeby.
Zainteresowanie było spore,
prawie 60 osób było chętnych na etui z N :D

W weekend postanowiłam przeprowadzić losowanie,
 co by Was nie trzymać dłużej w niepewności :P

Maszyna losująca jest pusta...
 ...nastąpiło zwolnienie losów...
 ...losowanie i zwyciężczynią jest...

Gratuluję zwyciężczyni
 i
proszę o kontakt  na adres: annastu18@gmail.com.
Pozostałym uczestnikom dziękuję za udział.


Pozdrawiam Was poniedziałkowo
i życzę udanego tygodnia...
byle do urlopu...ja jeszcze 2 tygodnie muszę czekać ;)
 

wtorek, 24 listopada 2015

Czyżby święta się zbliżały? ;)

Nigdy nie robiłam kartek świątecznych...
wysyłam je co roku, owszem, ale jest ich minimum naście,
więc zwyczajnie szkoda mi było czasu na ich robienie.
W tym roku postanowiłam to zmienić.
Jedną wysłałam na konkurs organizowany przez nadodatek.pl,
choć bardziej mi chodziło  o dorzucenie swojej cegiełki 
do akcji organizowanej na rzecz dzieci chorych na autyzm,
niż o "walkę" o laur zwycięstwa.
Kartki biorące udział są wspaniałe,
zwłaszcza moich robótkowych przyjaciółek :D

Ale do rzeczy, kartki prezentują się tak

 Rozmarzony bałwanek ;)
 Minimalistyczna choinka :P
 Cieniowana choinka
Zadumany anioł 
(kartka która poleciała na konkurs)

Powiem Wam, że nadal dłubię maleństwa,
które trafią na kartki dla wyjątkowych dla mnie osób.
Ale zanim pokaże kolejne, 
pewnie trochę czasu upłynie ;)

Dziękuję, że jesteście i mnie odwiedzacie :)
Wielki buziak dla Was!

poniedziałek, 12 października 2015

VI edycja konkursu "Inspirujemy Kolorem"

Jak wspominałam, wzięłam udział 
w VI  edycji konkursu Inspirujemy Kolorem.
Był to mój  pierwszy raz
i nawet nie przypuszczałam,
że będę miała możliwość 
uczestnictwa w gali rozdania nagród,
która odbyła się 9 października w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi
Powiem Wam szczerze,
wydarzenia jakie miały miejsce jeszcze we czwartek  spowodowały,
że do  piątkowego rana wyjazd wisiał na włosku...
a raczej na paznokciu...mojego ślubnego ;)
Mąż jednakże był do tego stopnia dumny,
że moje prace zawisną w tak zacnym miejscu,
że nawet przeszywający ból
nie przeszkodził nam w podróży do Łodzi.
Kochanie...jestem Ci niezmiernie wdzięczna!

Ale do rzeczy...
napiszę szczerze...zdjęć nie mam,
albo inaczej...mam, ale są do tego stopnia beznadzieje,
że wolałam posłużyć się tymi z katalogu.
Wystawa była tak (moim zdaniem) niefortunnie zlokalizowana,
że zamiast haftów to widać na nich odbijające się okna lub lampy :(

Prace były różne tematycznie, przeważały tzw. kolosy...
czyli zupełnie nie moja bajka.
Smutne było to, że osoby zajmujące się aranżacją wystawy 
chwilami chyba nie myślały nad tym co robią...
hafty zawieszone w złej orientacji robiły naprawdę złe wrażenie.


Czy powyższe bratki nie powinny być powieszone inaczej?
Sampler Eli  prezentował się pięknie...
niestety wystawca nie zadbał aby materiał został odpowiednio napięty :(

Tu piękne prace Asi ...obrączki zrobiły na mnie wielkie wrażenie :)




Tu widać wyróżnioną Jemiołuszkę...
mnie jednak bardziej urzekł Dzięcioł...
wiadomo kocham jesienne barwy.
Hafty wyjątkowo staranne!




Na tej stronie widać Błękitne Tancerki Chagi  
Na żywo prezentowały się pięknie.

Poniżej znajduje się jabłko w złotej oprawie...
wyjątkowo kunsztownie wykonany haft.












Bardzo ładne bukiety róż...
te w wazonie właśnie goszczą na moim tamborku :)







Dwa hafty osoby, która uzyskała I miejsce w konkursie...
jeden, którego nie tylko ciekawy wzór przyciągnął moją uwagę
(na żywo było widać, że wyszywano go rzędami, chyba po 10 x)
i drugi, który wykonany perfekcyjnie (ten zwycięski).
Jak to się stało, że autorką jest ta sama osoba...
pozostaje dla mnie zagadką.






Spodobały mi się torebki...
lubię użytkowe wykorzystanie haftu :)


Za kolosami nie przepadam,
ale Jezioro ma coś w sobie.






Wenecja też przyciągała wzrok...przynajmniej mój.







Nova Joanny  robiła ogromne wrażenie...
tyle kolorów i rodzajów ściegów...
szkoda że nie została zauważona przez Jury.
Za to torba z wzornikiem nici DMC zyskała aplauz...
szkoda tylko, że jej ekspozycja była tragiczna :( 



Poszewka z mieczykami wyszytymi haftem płaskim
 prezentowała się wspaniale...zawsze miałam słabość do tych kwiatów.






Spodobały mi się też irysy...połączenie haftu krzyżykowego, 
wstążeczkowego i koralikowego.
Zimorodek wykonany haftem płaskim wyglądał zjawiskowo.





Dojrzewanie...tylko wyróżnienie,
ale praca przykuwająca wzrok niejednego obserwatora.








Inne prace nie zrobiły piorunującego wrażenia,
zresztą czas na oglądanie był dość okrojony.

Moje odczucia...
uważam, że było warto jechać do Łodzi
 i zobaczyć wszystko na własne oczy.
Nieważne, że moje prace pozostały niezauważone.
Fakt, że mogłam zobaczyć 
hafty innych hafciarek/hafciarzy jest bezcenne.
Poznałam Elę i Joannę...bardzo mi było miło dziewczyny,
że czekałyście przy moich haftach:D
Szkoda, że nie mogłyśmy pogadać dłużej...
może kiedyś uda się to nadrobić,
zwłaszcza, że Joanna jest z sąsiedniej Bydgoszczy ;)

Mam nadzieję, że uda mi się wziąć udział w kolejnej edycji...
zapałam miłością do jakiegoś wzoru i po przelaniu miłości na len
pokażę Polsce moje "dzieło";)
Kto wie co przyniesie przyszłość...
nie ma co się poddawać...
gusta ludzi (Jury) się zmieniają...i szansa zawsze jest...
kto nie próbuje, ten się nie przekona...
próbujcie zatem...warto pokazać innym,
że haft jest wciąż żywy 
i zajmują się nim osoby w coraz młodszym wieku.

Tym co dotrwali do końca mojej tyrady - DZIĘKUJĘ,
tym co polegli już na początku - ROZUMIEM ;)
Wszystkim - DZIĘKUJĘ, że zaglądacie!