Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieci. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 września 2015

Sowa RTO - Łakomczuszek

Ostatnio, za sprawą znajomej hafciarki,
ponownie zapragnęłam wyszyć sowiatą RTO :)
Jako druga z tej serii na tamborek wskoczyła
sowa z babeczką - Łakomczuszek ;)
Zaczynając, już miałam wizję do czego ją wykorzystam.

DANE  TECHNICZNE:

Wzór: Łakomczuszek ("Sweet - Tooth" C 232) firmy RTO 
Wielkość wzoru: 44 na 75 krzyżyków
Nici: mulina DMC, 19 kolorów
Tkanina: aida 20 ct, kolor rustico
Wielkość gotowego haftu: ok. 6 na 9 cm

Wyszywała się łatwo i przyjemnie :)
Dla tych co nie lubią konturów, 
napiszę, że jest ich tylko troszkę ;)

Kilka zdjęć w trakcie wyszywania


 Gotowa, ale jeszcze na tamborku...


następnie zeskoczyła, wprost pod żelazko :P

gdy już piórka ładnie wygładziała,
wskoczyła na notesik mojej córki :)


 Sowa z sową...z wosku pszczelego ;)


 Córka zadowolona,
sowa skończona...
można brać się za kolejny haft,
 który wskoczył już wczoraj na tamborek :)
O tym jednak kolejnym razem.

*

Dziękuję za miłe komentarze pod karteczkami :)
więc lecę pokazać moją sowitą koleżankom po fachu ;)
 Udanego tygodnia Wam życzę i ślę gorące buziaki,
bo za oknem ziąb.
Do następnego...

piątek, 19 grudnia 2014

Bo czasami wszytko się wali...

Nie było mnie ostatnio ani tutaj, ani u Was na blogach...nie miałam na nic czasu, ba...nawet siły...
Wszelkie choróbska zaatakowały nasz dom.
Najpierw ja przez trzy dni czułam jakby mnie TIR potrącił...wszyskie mięśnie bolały, każda kostka...nawet temperatura trochę podskoczyła, ale jakoś przy pomocy dostępnych medykamentów udało mi się wrócić do normy.
Niestety chłopcy znów mi się pochorowali, zaraz po urodzinach...najpierw Mikołaj zaczął strasznie kaszleć i smarkać, a po 3 dniach i Meteusza to samo wzięło...wizyta u pediatry pokazała  zapalenie krtani, antybiotyk i kinieczność wzięcia na nich opieki na 8 dni. Leki się proaktycznie skończyło, ale rewelacji nadal nie ma.
Najgorzej jednak było z córką...od soboty bolał ją brzuch, wymiotowała, nic jej nie pomagało...ani żadne leki przeciwbólowe, ani rozkurczowe, ani ciepłe okłady...nic! 
Osoby, które mają dzieci wiedzą jaki człowiek może czuć się bezsilny gdy widzi jak dziecko cierpi, a nam zwyczajnie skończyły się pomysły jak mu ulżyć...jednym słowem bezradność...
Jedna wizyta na pogodtowiu o 1 w nocy nic nie pomogła...pani doktor nic nie stwierdziła i dodała tylko jak mamy wątpliwość to mamy jeechać do innego miasta na chirurgię dziecięcą.
Stwierdziliśmy, że skoro lekarz nie widzi zagrożenia, to wracamy do domu. 
Niestety kolejnego dnia po małej poprawie samopoczucia z rana, koło południa znów bóle wróciły. 
Pediatra w przychodni stwierdził, że to może od pęcherza, dał skierowanie na badanie moczu...ale wyniki miały być dopiero następnego dnia wieczorem. W domu znów były wymioty, płacz do wieczora...w domu byłam sama z dziećmi (mąż w pracy), ale stwierdziłam, że dłużej czekać nie będę...jedziemy na pogotowie do szpitala specjalistycznego na tzw. sort dziecięcy. 
Nie znam za bardzo miasta, ciemno jak w beczce (godzina 20) a ja wsiadam w samochód z dzieckiem i jadę.
Błądziłyśmy strasznie, nawet miałam chwilę zwątpienia czy wogóle trafimy, ale jakoś po godzinie kluczenia dotarłyśmy na miejsce.
Na miejscu przyjęto nas bez problemu, zbadano, wyłuchano. Z uwagi na jej ciągłe wymioty odwodniła się bidula i lekarz pomimo braku wyraźnych wskazań po badaniu usg zdecydował że Maja zostaje w szpitalu. Płacz...8 latka ma zostać w szpitalu...sama na noc, bo ja musiałam wracać do chłopców, którzy chwilowo zostali z dziadkiem.
Była dzielna...spędziła tam dwie noce, w dzień przyjeżdzaliśmy. Dostała kroplówki, zrobiono wszelkie badania, ale nic nie wykryto (było podejrzenie zapalenia wyrostka).
W środę pozwolono wyjść do domu. Dziś byłyśmy na kontroli i lekarz powiedział, że jest o.k.
Dziś już więcej jadła i nie mówiła, że brzuch ją boli...nie jadła praktycznie 4 dni, więc żołądek chyba skórczył się do rozmiarów orzeszka.
Ja padam ze zmęcznia i w końcu wszystkie napięcia i stresy ostatniego tygodnia ze mnie zeszły...wczoraj miałąm jakie zakwasy jakbym maraton przebiegła, dziś już jest o.k. 
Jestem 2 kg lżejsza i pewnie kilka wrzodów żołądka więcej, ale żyję i w końcu mogę odetchnąć.
Życie rodzica bywa stanowczo za bardzo stresujące...u mnie stresujące potrójnie.

**
Za chwilę święta, a ja marzę żeby był już styczeń.
Nie czuję magii świąt, pogoda iście wiosenna, dziś było +12, deszcz i dość silny wiatr.
Pewnie to ostatni wpis na blogu w tym roku, bo robótkowo nic u mnie się nie dzieje...nie mam na to czasu, ani nawet chęci. Mam nadzieję, że nadchodzący Nowy Rok będzie lepszy i bardziej owocny w robóki.

***
Chciałam Wam życzyć na te nadchodzące Święta Bożego Narodzniea przedewszystkim zdrowia, 
bo jak ono dopisuje to i inne  ważne dla Was sprawy również się powiodą.
Wesołych Świąt!


Zdjęcie zaczerpnięte z internetu.

piątek, 5 grudnia 2014

Trzy lata jak jeden dzień...

Dokładnie 3 lata temu o tej porze leżałam już na bloku operacyjnym, 
przygotowywana do porodu przez cesarskie cięcie...
o 8:48 i 8:50 na świecie pojawili się moi chłopcy :D
Wszystko poszło gładko, bo już po 4 dniach mogliśmy jechać do domu.
Czas tak szybko biegnie...z początku myślałam, że będzie ciężko przy dwójce takich maluchów...to były drobinki, 
bo masa urodzeniowa to zaledwie 2360 g i 2640 g, ale rośli szybko i dziś, 
po 3 latach mam już co dźwigać, bo każdy już waży 14 kg a do 1 metra brakuje im już tylko 5 cm ;)
Rosną mi dzieci, rosną ...
 

Wspominałam, że atakuje mnie jakieś przeziębienie lub inna zaraza? 
Mięśnie bolą niemiłosiernie, nawet temperatura z deczko się rozregulowała, więc proszę Was o trzymanie kciuków, żeby mnie nie rozłożyło, bo urodziny trzeba wyprawić, a nie chorować ;)

czwartek, 11 września 2014

Spełnianie obietnic...

Jakieś 3 lata temu wyszyłam dla córki obrazek pod tytułem Trzy aniołki, firmy Dimentions.


Miała go nad łóżkiem, w swoim nowym (po przenosinach na piętro) pokoju. 
W tym roku na wiosnę została skończona budowa kolejnego pokoju na pietrze (przerobiliśmy pozostałą część strychu), który dostała Maja, a do jej "starego" pokoju przeniesieni zostali chłopcy.
Aniołki zostały w starym pokoju, wiec Maja wspaniałomyślnie stwierdziła, 
że nie ma nic przeciwko temu. 
Zaznaczyła jednak, że ma nadzieję, że wyszyje dla niej coś innego. Obiecałam, że tak się stanie, choć jeszcze nie wiem kiedy...
Początkowo chciałam wyhaftować ten sam wzór, ale przeszukując czeluści internetu natknęłam się na wzorek, który moi zdaniem dużo lepiej pasuje do pokoju dziewczynki,
  i tak powstał w końcu ten obrazek :)


Maleńki aniołek z wianuszkiem z kwiatków na głowie i jedno zdanie modlitwy, 
którą zapewne większość z nas uczyło się jako pierwszą w życiu.

 **

 Dane techniczne:
Materiał: biała Aida 16 ct firmy Zweigart
Nici: mulina DMC - 15 kolorów
Czas wykonanie: 3 popołudnia ;)

***

A teraz kilka zdjęć w trakcie wykonywanie haftu

Dzień 1.



Dzień 2.





Dzień 3.


Dzień 4. 
Tylko oprawiłam w drewnianą ramkę w czerwonym odcieniu.


Do ostatniej chwili córka nie wiedziała, ze to dla niej. ja ostatnio ciągle coś wyszywam, wiec tylko się dopytywała kto go dostanie ;) Ja tylko odpowiadałam, że jeszcze nie wiem...wczoraj gotowy haft w oprawie znalazł się w jej pokoju...bardzo się ucieszyła :D

****

Dziękuję Wam kochani za przemiłe komentarze pod Tryptykiem :)
Już przymierzam się do kolejnego wzoru z zielnika...choć jeszcze nie zdecydowałam czy wyszyję go na Aidzie czy na lnie :P
Buziole dla Was :*

środa, 27 sierpnia 2014

Potrzeba chwili...

Moi chłopcy od września ruszają do przedszola.
Jednym z elementów ich przedszkolnej wyprawki są woreczki na ubrania na zmianę tzw. "w razie awarii" ;)
Z uwagi, że do szycia zupełnie nie mam talentu, zresztą nie mam maszyny, a ręcznie mógłby okazać się to totalny dramat, kupiłam worki za kilka złotych i postanowiłam je spersonalizować, 
bo  w przedszkolu wszystko musi być podpisane ;)

*
Tak wygladały hafciki...nic skomplikowanego



Literki z głowy, wyszywane na kanwie 14 ct muliną DMC trzema nitkami.

*
Tak prezentuja się na woreczkach





Nie są to najwyższe loty, ale wygląda to porządnie i z pewnością ich worki będą się wyróżniać ;)

***
A teraz kilka zdjęć zapowiedzi jesieni ;)






***
Dziękuję Wam za miłe komentarze pod poprzednim postem :D
Cieszę się, że moje hasło się podobało...to dla mnie niezmiernie ważne.
To co robię, robię dla siebie, ale gdy czytam, że komuś też się to podoba,
 to satysfakcja moja jest jeszcze większa.
Buziaki dla Was!