W końcu się zmobilizowałam
i skończyłam pakowanie mojej trójcy,
z którą chcę spróbować swoich sił na konkursie haftu
organizowanego przez polskiego przedstawiciela DMC.
Dla przypomnienia ...
chodzi o tą trójeczkę
Opisane, zabezpieczone,
wraz z wszystkimi załącznikami zostały wpakowane do tuby...
mam nadzieję, że nie będą pomiętolone,
bardzo bym tego nie chciała :(
*
A teraz o innej Trójeczce :P
W sobotę zabrałam się za wcześniej opisywane zajce...
oj, napociłam się strasznie,
bo miałam kiepskie narzędzia do cięcia :(
3 mm filc to jednak spore wyzwanie dla noża czy zwykłych nożyczek.
Udało mi się sklecić tylko 3 sztuki.
Oczywiście nie byłabym sobą gdybym trochę nie zmodyfikowała wzoru...
może kolejnym razem zrobię zgodnie z oryginałem ;)
Paszcza z bliska
Niestety zdjęcia nie oddają fajnej zieleni filcu...
nie mogłam jej wydobyć, choć próbowałam w różny sposób :/
**
Nie myślcie, że przestałam haftować...
dzieje się, ale o tym w kolejnym poście :P
Dziękuję, za przemiłe komentarze po pamiątką :*
Umiliły mi ciężki weekend...
w nocy z piątku na sobotę tak przydzwoniłam stopą w nogę od komody,
że mam podejrzenie złamania środkowego palca prawej stopy :(
Żyję jednak...ba...nawet w pracy jestem.
Miłego tygodnia Wam życzę...
i jak wstajecie w nocy to zapalajcie sobie światło :P