Obserwatorzy

środa, 19 listopada 2014

Co mi w duszy gra...

Dawno nie było mnie na blogu...powód nadal ten sam...moje beznadziejne samopoczucie,
które spowodowało w końcu, że zrobiłam sobie podstawowe badania, żeby jasno stwierdzić 
czy to tylko moje marudzenie, czy faktycznie jest jakiś problem...
JEST...
poziom żelaza w mojej krwi jest daleki od ideału, a i pozostałe parametry morfologii szału nie robią, choć na szczęście tragiczne nie są...chyba te badania zrobiłam w ostatniej chwili...
lekarz stwierdził niedokrwistość i przepisał kurację żelazem...za miesiąc kontrolna morfologia.
Mam nadzieję, że szybko moje życie wróci do normy, bo to w ostatnim czasie normą nazwać nie można było...ciągła  senność, pomimo przesypiania min. 9 h, bóle głowy, męczenie się zwykłymi czynnościami, kłócie w piersiach, rozdrażnienie i ciągłe huśtawki nastroju...
MASAKRA!
Wierzę, że będzie dobrze...najważniejsz, że już wiem z czym trzeba walczyć :)

*

A teraz podenerwuje trochę tych co nie lubią zimy :P
Nie wiem czemu, ale panująca od kilku dni pogoda nastroiła mnie jakoś zimowo...


Marzy mi się pierzyna z grubej warstwy śniegu...biały świat jest taki...
magiczny, tajemniczy, czysty...



Najlepiej jak śniegowi towarzyszy szadź...wtedy to po prostu jest bajka!




Oczywiście najlepiej wtedy siedzieć w ciepłym domu, z kubkiem czegoś gorącego pod ręką i czymś ciekawym do roboty...np. kolejnym haftem ;)


Takie właśnie marzą mi się przynajmniej święta...może w tym roku coś z tego będzie...




Zdjęcia zaczerpnięta z neta...nie mojego autorstwa.

**

Jakiś czas temu Judyta z zaprosiłamnie do udziału w blogowej zabawie.
Postanowiłam odpowiedzić na jej pytania, żebyś osoby, które odwiedzają mojego bloga troszkę więcej mogły się o mnie  dowiedzieć.

Judyta zapytała:

1.Twoje robótkowe marzenie?
Chciałabym wyszyć coś wyjątkowego i stworzyć z tego rzecz, którą będe używać przez długie lata.

2.Najpiękniejsze wspomienie z dzieciństwa?
Wiosenne skowronki...gdy szłam z moją babcią święcić pokarmy na Wielkanoc...zawsze mi się to przypomina gdy słysze te ptaki.

3. Czego byś się chciała nauczyć (w kontekscie ogólnym)?
Opanowania...jestem maksymalnym cholerykiem...wszystko musi być tu i teraz, unaczej jest źle.

4. Gdzie spędziłaś najlepsze wakacje?
W Zakopanym. Mój pierwszy "dorosły"wyjazd z moim (wtedy) prawie mężem.

5. Twoje największe podróżnicze marzenie?
Kraje Skandynawskie...te fiordy, góry, które graniczą z oceanem...ech...

6. Co byś zrobiła z wygraną w totka ;) ?
Pospłacała bym długi ;) Resza powinna wystarczyć na spokojne życie i tony muliny :P

7. Masz możliwość cofnięcia się o 15 lat zmieniłabyś coś?
15 lat temu byłam  na tzw. przededniu osiągnięcia pełnoletności. Czy chciałabym coś zmienić...nie...mogłabym nie mieć wtedy tego co mam teraz...męża, trójki dzieci, fajnej pracy. Po co się cofać w czasie...

8. Jak rozpoczęła się Twoja robótkowa przygoda?
Przez przypadek...już wspominałam gdzieś, że to była miłość od pierwszego wejrzenia...zobaczyłam gazetkę z wzorami i zapragnęłam je zmaterializować...miłam wtedy naście lat...ale to była miłość na całe życie...pomimo małych przerw zawsze wracam do haftu :)

9. Ulubiona pora roku i czemu?
Jesień!
Kocham ją...te kolory, zapach który unosi się w powetrzu, nitki babiego lata, krzyk żurawi, nawet mgły...dla mnie to magia.

10. Jaka jest Twoja największa wada?
Nadpobudliwość. Szybko wybucham i się strasznie nakręcam daną sytuacją.

11. Czym dla Ciebie jest blog?
Nośnikiem moich myśli, sposobem na komunikowanie się, z ludźmi lubiącymi podobne rzeczy.


To tyle o mnie.
Mam nadzieję, że choć część z Was dobrnęła do końca.
Mam nadzieję, że niedługo uda mi się w końcu pokazać jakiś hafcik...
trzymajcie kciuki!


27 komentarzy:

  1. Będzie dobrze :)
    Zimy nie lubię, ponieważ od lat mam problemy z chodzeniem i z nogami - żadnych butów nie mogę założyć - jedynie takie wsuwane tylko z przykrytymi palcami, więc poruszanie się po śniegu jest dla mnie koszmarem :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdrowia życzę. Najważniejsze że jesteś pod okiem lekarza.; Co do zimy, to owszem, lubię, ale tylko wtedy gdy jest to prawdziwa zima, taka z białym śniegiem do kolan i trzaskającym mrozem, a ja.... nie muszę iść/jechać do pracy ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam identyczne podejście...dlatego pisałam, że chciałabym taką na święta ;)

      Usuń
  3. Aniu, trzymaj się i zdrowiej :) Też lubię zimę, ale właśnie taką, ze śniegiem, mrozem i odrobiną słońca. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dużo zdrowia! Nawet się nie obejrzysz, a dojdziesz do siebie:)
    Urokliwe zimowe zdjęcia wybrałaś:) Do takiej zimy też tęsknię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem...widziałam i czytałam na Twoim blogu :)

      Usuń
  5. Jeszcze raz zdróweczka Aniu! Dbaj o siebie i dasz radę :) W końcu mama trójeczki ma pełne ręce roboty :) A na dodatek możesz teraz bezkarnie garściami zajadać czekoladę, gorzką co prawda, ale jednak :) A u mnie na Podlasiu zima już jest, piękna i puszysta :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie ma innej opcji... musisz wyzdrowieć do końca, bo gdzie będziemy podziwiały Twoje cudeńka :) A co do zimy... to osobiście nie lubię :)
    Pozdawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Szybkiego powrotu do idealnej morfologii życzę :) oby nic się już nie przyplątało więcej.
    Zdjęcia zimowe piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak dobrnęłam do końca :)
    Będzie dobrze, szybkiego powrotu do zdrowia kochana. Odpoczywaj ile się da a potem jak wrócisz do krzyżyków to nikt Cię nie dogoni :)
    Nie musisz drażnic zimą bo zima za oknem... U mnie dzis spadł pierwszy śnieg.... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie moj synek w ciazy wyssal cala energie :) Czerownych malo, hemoglobina niska, zelaza brak, a ja czulam sie jak chodzace zombi, do tego jeszcze niskie cisnienie...Dlugo potem nie moglam do siebie dojsc, meczylo mnie nawet zaladowanie i wlaczenie pralki :) Odpowiednia dieta, zelazo troszke pomogly... A z tarczyca wszystko ok? Pozdrawiam.



























    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie po ciążach było o.k., nawet z bliźniakami.Moja obecna forma nie ma nic wspólnego z dziećmi, więc sama nie wiem czym to jest spowodowane. Tarczyca w normie, taż robiłam badanie pod tym kątem.

      Usuń
  10. To taki moment byś pomyślała o sobie, zadbała o swoje zdrowie. Szukaj żelaza w jedzonku, to też nie zaszkodzi. Zdrowiej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. I jak tu nie kochać zimy!!! Szczególnie po takiej dawce przepięknych zdjęć. Kocham ją i to się nie zmieni. A do Skandynawii zabierz mnie Aniu z sobą, możemy mieszkać w igloo, oj chciałabym. Fajnie opowiedziałaś kilka słów o sobie, choleryczko kochana.

    OdpowiedzUsuń
  12. Aniu,będzie dobrze... :) Przywołałaś i moje wspomnienia z wspólnych i miłych chwil spędzonych z babcią.Piękną zimę nam pokazałaś i taką lubię,ale krótką ;) Lupusek skradł moje serce... ;) Trzymam kciuki!Zdrowiej <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Aniu, powtórzę za Violą szukaj żelaza w żywności! Będzie dobrze, wrócisz na prostą :) Zima ma swój urok i też ją bardzo lubię, święta bez śniegu już nie są tymi samymi świętami tak więc miejmy nadzieję, że w tym roku nas ucieszy :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Piękne zdjęcia wybrałaś. Oj mnie też marzy się taka zima. Ale ja śnieg ostatni raz widziałam w 2010r. przez 4dni :( Te 4dni to była zima 100lecia w Irlandii he he ale w tym roku ponoć ma być powtórka :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Aniu wracaj szybko do zdrowia! Wysyłam duzo pozytywnych fluidow!!!
    Zima na Twoich zdjęciach wygląda przepięknie :) i taka zimę na zdjęciach Lubie, w życiu moglabymieć tylko wiosnę i lato :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wracaj do formy jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Trzymaj rękę na pulsie z tą krwią, jedz chleb z masłem posypany zieloną pietruchą i inne produkty z żelazem. Najlepiej się wchłania z tłuszczem.
    Dobrze, że poszłaś do lekarza :)
    Zdrówka dobrego życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zdjęcie z kardynałkiem cudowne :)
    Zdrowiej!

    OdpowiedzUsuń
  19. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia, ja ciągle mam problem z żelazem co róż muszę brać jakieś preparaty bo spadam poniżej normy :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Musi być dobrze, zdrowie niech wraca... a zimę uwielbiam...

    OdpowiedzUsuń
  21. Zimy nie lubię , chociaż kiedy oglądam takie zdjęcia sarenek i lisków z główkami pełnymi śniegu rozpływam się .....
    Cudowna jest zimowa aura ale.... za oknem i na fotografiii :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Aniu, spokojnie, juz po dwoch tygodniach brania zelaza poczujesz roznice i bedziesz jak nowo narodzona ;-) znam ten bol, bo sama sie z tym zmagam, moj rekord to poziom zelaza 4 ;-) Ten pierwiastek tak ma, bez niego nie ma oddychania wewnatrzkomorkowego, nie tylko hemoglobiny i jest przewlekle niedotlenienie wszystkich tkanek organizmu, stad takie samopoczucie przy jego braku. Powodzenia i trzymaj sie! ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz i wizytę na moim blogu :)
Miło mi, że go odwiedzacie :D