Obserwatorzy

wtorek, 29 lipca 2014

"Pokaż plecy!" - wakacyjna zabawa u Eli :)

Jedna z blogowych znajomych zorganizowała, 
moim zdaniem, 
bardzo fajną zabawę pod przewrotną nazwą "Pokaż plecy".
W pierwszym momencie konsternacja...ale o co chodzi, bo na banerku widzę plecy jakiejś modelki...
myślę sobie: "do modelki mi daleko, wiec moje plecy odpadają",
ale, ale...chodzi  TU o lewą stronę naszej krzyżykowej robótki :P
I już jestem w domu, i już paszcza mi się cieszy,
 bo nieskromnie powiem, że dzięki wskazówkom koleżanek-hafciarek  moje tyły wyglądają ostatnio o niebo lepiej, 
choć mogłyby wyglądać jeszcze lepiej :)

 Pokazuję zatem moje plecy w nieskończonej jeszcze róży








Jak widać na zdjęciach najgorzej nie jest...zresztą oceńcie to sami :)

Organizatorkę zabawy serdecznie pozdrawiam!

czwartek, 24 lipca 2014

Co lubię, a czego nie lubię w hafcie krzyżykowym

Dziś znów wpis, mówiący trochę więcej o mnie i moich upodobaniach...
pewnie trochę się ponudzicie czytając :P
ale do rzeczy.

***

LUBIĘ:

1. fakt, że haftu krzyżykowego można się nauczyć błyskawicznie (stawiania x jest banalnie proste, choć najpierw trzeba poczytać o co w nim tak naprawdę chodzi, bo poznanie zasad, w każdej dziedzinie jest istotne),
2. możliwość wyboru materiałów z jakich się tworzy (mamy wiele rodzajów materiału, na którym wyszywamy,  wiele rodzajów muliny).,
3. oczekiwanie na efekt końcowy, jakie towarzyszy wyszywaniu kolejnego wzoru...dla mnie to motorek, który motywuje mnie do stawiania kolejnych xxx;
4. backstitch...wiem, dziwna jestem, ale właśnie dzięki nim haft nabiera trójwymiarowości i pozwala wydobyć detale danego wzoru,
5. wszelkie "przydasie"...mam na ich punkcie bzika...uwielbiam wszelkiej maści organizery, różnego rodzaju kanwy, aidy, lny...mam swoje ukochane nożyczki;
6. mulinę DMC...wyszywałam też Ariadną, Anchor, ale dopiero DMC oferuje taką paletę barw, która wydobywa głębie i prawdziwość wzorów (mam już prawie cały zestaw podstawowych kolorów :D);
7.poszukiwać nowych wzorów...właśnie w necie znalazłam cudną serię zielnika, który zawładną moim umysłem;
8.oglądać prace innych...korzystać z ich doświadczenia, pytać o rady...zawsze można się czegoś nauczyć, czy zwyczajnie uniknąć popełnienia błędu;
9. mieć całkowity spokój gdy wyszywam...stan trudny do uzyskania, przy trójce dzieci + jednym dużym dziecku, ale czasami się udaje...wtedy xxx tak szybko przybywają;
10. zakupy związane z haftem...aż ręce świerzbią żeby klikać kiedy wchodzę na strony ulubionych pasmanterii internetowych :)

NIE LUBIĘ:

1. wyszywać dużych projektów...czas oczekiwania na efekt końcowy stanowczo mnie zniechęca;
2. gdy mulina się plącze, siepie lub kończy przed postawieniem ostatniego krzyżyka danego koloru;
3. gdy mi ktoś przeszkadza w czasie wyszywania, skoro sam poradziłby sobie świetnie z daną czynnością (czasami mam chęć wbić igłę między oczy takiemu delikwentowi, ale nie martwcie się, to TYLKO chęć ;);
4. wysokich cen "przydasi"...dlaczego materiały dobrej jakości muszą tyle kosztować...ale mówi się trudno i kupuje się dalej;
5. dni niemocy twórczej...każdy z nas chyba czasami takie ma...niby może wyszywać, a igła jakoś nie chce wchodzić tam gdzie powinna, nitki się plączą, człowiek ma jedynie chęć rzucić wszystko w kont, nawet ukochany wzór;
6. wyszywać kilka razy tego samego wzoru...po prostu nie znoszę tego, a robótka wtedy wlecze się jak mucha w smole;
7. UFOków...mam wtedy poczucie, że poległam...coś zaczęłam, ale nie skończyłam i tak na dobrą sprawę nie mam ochoty do tego wracać...czuje się wtedy winna.

***

Chyba jednak potrafię znaleźć więcej tego co lubię, niż nie lubię, bo dumam, dumam i nie mogę wymyślić, czego jeszcze nie lubię w hafcie krzyżykowym.
Znów wiecie o mnie troszkę więcej ;)
Pozdrawiam!

wtorek, 22 lipca 2014

Róża "Duc de Wellington" - odsłona I

Kolejna róża z serii Botanique powstaje od 5 dni i widać już efekty, 
choć nie są one tak spektakularne jak przy poprzednim wzorze...
kolory są bardziej stonowane, mało kontrastowe...
i tylko po cichu mam nadzieję, że nie będę zawiedziona efektem końcowym...

***
Pierwszego dnia postawiłam tylko kilkanaście krzyżyków...inne obowiązku domowe skutecznie zużyły moje siły :(


W kolejnym dniu przybyło ich już więcej i zaczyna być "coś" widać ;)


W sobotę mimo zabiegania i sporej ilości zajęć, udało mi się częściowo wypełnić różę kolorami 
 i w niedzielny poranek mogłam do niej zasiąść już na spokojnie z kawką :)


Wczorajm 5 dnia od dnia rozpoczęcia wyszywania tego wzoru mam już tyle...jeszcze "kilka" krzyżyków i główna róża będzie skończona i zabiorę się za liście dla kontrastu ;)


 ***
 Sezon ogórkowy u mnie w pełni, co 2-3 dni walczę ze słoikami, koprem, chrzanem
 i całym tym ustrojstwem, 
więc haftu przybywa mniej niż bym sobie tego życzyła...
Mam nadzieję, że o mnie nie zapomnicie ;)

piątek, 18 lipca 2014

The World of Cross Stitching Issue 219

Wczoraj dotarł do mnie kolejny numer The World of Cross Stitching.
Miesięcznik, wydawany w Wielkiej Brytanii o tematyce haftu krzyżykowego.
  Cena ok. 5 funtów, w prenumeracie o niebo tańsza...w prenumeracie bezpośrednio od wydawcy, bo w Polsce zdzierają okropnie.


Co do zawartości...hmmm...nie powaliła mnie niestety...

 ***
Jest trochę motywów szyciowo-hafciarskich


Konewka z kwiatkami...zupełnie nie mój klimat 


Coś dla milusińskich...







Coś dla koneserów trunków alkoholowych ;)


Motywy kwiatowe na kartki


i jedyny wzór, który byłabym skłonna wyszyć


Był też GRATIS, choć w czasopiśmie jest informacja o dwóch...chyba wydawca się na mnie wypiął :/


Wydaje mi się, że gratis ma spełniać rolę lupy, ale jak dla mnie nie ma różnicy ;)

*** 

Kolejny numer ma być w sprzedaży w UK 14 sierpnia...oby był ciekawszy...

czwartek, 17 lipca 2014

Decyzja zapadła...

Myślałam, myślałam, debatowałam...
nawet był dzień, że głowa mnie od tego bolała, 
ale w końcu wczoraj podjęłam decyzję co będę teraz wyszywać :)


Zabiorę się za kolejny różę autorstwa V. Enginger
pod tytułem "Duc de Wellington".
Znów będę wyszywać na Aidzie Rustico 16 ct firmy Zweigart, 
bo mam zamiar wyszyć trzy wzory z tej serii, które zawisną w salonie.

***

Chce podziękować osobom, 
które zaglądają na mojego bloga i zostawiają ślad swojej wizyty w postaci komentarza.
Jesteście bardzo mili, dzięki Waszym słowom, mam większą motywacje do pracy i bodziec do zamieszczania kolejnych wpisów :)
Dziękuję!!!

środa, 16 lipca 2014

Wasza wysokość Rose "Pullman Orient Express" w pełnej krasie :)

Nareszcie mogę pochwalić się ukończonym haftem
pod tytułem Etude a la Rose "Pullman Orient Express"
stanowiącym jeden z elementów całej serii serii DEFA - Etude Botanique
autorstwa V. Enginger


Wyszywałam na Aidzie Rustico 16 ct
Użyłam 28 kolorów muliny DMC
Haft ma wielkość 24cm x 24 cm
Ilość krzyżyków: 156 na 154

***

A tak wygladał haft jeszcze kilka dni temu ;)













To tyle zanudzania Was moją różą...jeszcze czeka mnie zakup ramki, ale to jeszcze chwilę...
Teraz mam większy problem...za który wzór z w/w serii zabrać się teraz :P

wtorek, 15 lipca 2014

Niespodziewajki są najmilsze :D

Są takie dni, kiedy człowiek nie spodziewa się niczego miłego, a tu zdziwienie...

***

Wczoraj po powrocie z pracy w skrzynce pocztowej znalazłam dużą kopertę, wysłaną z Wielkiej Brytanii.
Pierwsza myśl, była tak, że to pewnie nowy numer WCS, który prenumeruje, choć trochę się zdziwiłam, czemu tak szybko.
Dopiero po chwili odwróciłam kopertę i zobaczyłam dane adresata...to moja serdeczna znajoma, która obecnie mieszka w UK...banan automatycznie wskoczył mi na twarz...już chciałam otwierać kopertę, ale najpierw musiałam wydobyć chłopców z samochodu i wejść do domu.
Szybko wjechałam na podwórko, wypakowałam dzieci i wpuściłam do domu, wstawiłam samochód do garażu i dawaj do domu lecieć...pech chciał, że w tym momencie zajechał mąż, więc otwieranie koperty przeciągnęło się :(

Gdy w końcu miałam chwilę spokoju otworzyłam kopertę i aż ciepło na sercu mi się zrobiło...


Moim oczom ukazały się dwa zestawy do haftu i śliczna kartka, z miłymi słowami od Eweliny...
Kochana raz jeszcze Ci dziękuję <3

 Wesołe świnki na rowerze to zestaw do haftu krzyżykowego


A sikorka to chyba haft gobelinowy, albo jeszcze inny, bo kreski są proste, 
ale bywają dość długie, a kanwa jest bardzo rzadka ...
będę miała okazję spróbować czegoś nowego :)

***
I tak oto nowy tydzień zaczął się wyjątkowo sympatycznie za sprawą dobrej duszyczki jaką jest Ewelina :)
Ona też jest rękodzielniczką, ale w innej dziedzinie...
Ewelina wyczarowuje piękne rzeczy szydełkiem, a tu macie link do jej stronki na Facebooku

poniedziałek, 14 lipca 2014

Kilka słów o mnie...

Zaczęłam pisać bloga, ale chyba tak na dobrą sprawę wcale się nie przedstawiałam...
Mam na imię Ania i haftem zajmuje się od lat chyba 17, z przerwami oczywiście, bo był czas gdy zaprzestałam swojej pasji...gdy w 2011 roku zaszłam w ciążę i z uwagi na zagrożenie cięży musiałam przejść na zwolnienie chorobowe wróciłam do xxx i tak ciągnie się to moje krzyżykowanie,
 pomimo trójki dzieci i męża :P


Zdjęcie nie najnowsze, ale prócz długości włosów raczej się nie zmieniła ;)
Razem ze mną są moje "klony', dzięki którym  mogłam wrócić do wyszywania...dziś mają już ponad 2,5 roku i potrafią matce napsuć nerwów ;)

I jeszcze moja najstarsza latorośl, już 8 letnia panna, która uczy się bardzo dobrze, 
ale jest równie roztrzepana co jej "stwórca". 
Chwalić się nią nie będę, bo może za kilka lat będzie miała o to pretensje ;)

Mężem się też nie pochwalę (ale jest :P). 
On zwyczajnie nie życzy sobie być osobą publiczną, więc szanuje jego decyzję.

***
Od prawie roku znów pracuje zawodowo w miejscowym urzędzie na szczeblu powiatu i wydaje ludziom m.in. pozwolenia na budowę. Praca z ludźmi, klienci przychodzą, dzwonią, więc nudzić się nie można.
Po pracy muszę wolny czas dzielić między rodzinę, dom i hobby...stwierdzam że ostatnimi czasy coraz mniej śpię, bo cały czas tego czasu na xxx mi brakuje;)


czwartek, 10 lipca 2014

Cross Stitch Crazy Issue 193

Z uwagi na fakt, że prenumeruję CSC, postanowiłam publikować posty, dotyczące zawartości aktualnych numerów. Może komuś się przyda taka informacja, po to żeby podjąć decyzję o ewentualnym kupnie czasopisma, lub może spodoba się jakiś pojedynczy wzór, który za jakiś czas zapewne znajdzie się w czeluściach internetu ;)

***

Dziś właśnie w sprzedaży pojawił się 193 numer Cross Stitch Crazy, miesięcznika wydawanego w    Wielkiej Brytanii o tematyce haftu krzyżykowego. Jest to numer sierpniowy.
 

 Tak wygląda okładka, a tak "rozkładówka", czyli krótkie przedstawienie tego co za cuda znajdują się w tym numerze :)


Z każdą gazetą jest jakiś gratis od wydawcy. Tym razem jest to zestaw do haftu, przedstawiający wróżkę. Zestaw zawiera kawnę, mulinę oraz plastikowy ramko-tambotek.


 Poza ty pokażę główne wzory, które są warte uwagi (moim zdaniem oczywiście)


Pierwszym jest śliczna syrena. Wzór kolorowy i naprawdę godny wyszycia.


Kolejnymi, godnymi uwagi są wzorki kawowe, jest ich aż 50 i można ich używać w dowolnej kombinacji.


Kolejny jest przepis w języku angielskim na szarlotkę (forma obrazka) oraz fajny banerek na przepiśnik.

 Jest też coś dla wielbicieli literek, tym razem mamy motywy średniowieczne: rycerzy, błaznów, księżniczki.



Jest też już zapowiedź jesieni, w postaci ptaszka w jesiennych kolorach.
Są też inne mniejsze wzorki, jak zwykle w każdym numerze.

***
Kolejny numer ukażę się 7 sierpnia i na pewno będzie o nim notka na moim blogu.
Jesteście zainteresowani? ;)

poniedziałek, 7 lipca 2014

Miesiąc z różą w tle ;)

Wyszywanie upragnionych róż zajmuje mi już sporo czasu, a blog leży odłogiem, bo w tzw. miedzy czasie trzeba iść do pracy, zająć się dziećmi, domem, więc postępy w haftowaniu nie są jakieś porażające...postanowiłam więc pokazać jak to kształtowało się na przestrzeni ostatnich dni...
* * *
Haft zaczęłam standardowo dla mnie, od środka, od największego kwiatka.
Wyszywanie zaczęłam 8 czerwca, a po 2 dniach miałam już tyle

po kolejnych 6 dniach przybyło trochę więcej kolorów


kolejne 3 dni zaowocowały odrobiną zieleni i haft zaczął wyglądać coraz ciekawiej

 Po "długim weekendzie" największy kwiat był praktycznie wyszyty, 
a i listki zaczęły nabrać właściwego kształtu


24 czerwca udało się zacząć haftować drugi kwiat.
Musiałam przełożyć tamborek, bo jest na tyle mały że nie dało się objąć większego obszaru kanwy :/


Lipiec zaczął się okazale, co mnie naprawdę ucieszyło :) Do kwiatów dołączyły pączki.

Dodatkowo przyszedł zdobyty w promocji z firmą DMC tamborek o średnicy 25 cm 
i wyszywanie od razu stało się łatwiejsze.


a po kolejnych 2 dniach już mogłam zacząć wyszywać listki z drugiego planu
Jak widać praca wre, choć po miesiącu wyszywania mam może 70% całego haftu...do końca jeszcze liście z drugiego planu, szczegóły i literki...szczerze to już nie mogę doczekać się efektu końcowego :)